Dlaczego Shoei Hornet DS ?

20 lutego 2013 / 10:00
2 komentarzy
 

Zanim napiszemy kilka słów o samym kasku Shoei zaczniemy od historii jego wyboru. Myślę że to pozwoli Wam uniknąć podobnych do naszych dylematów. Od samego początku chodził nam po głowie Shoei Hornet DS lub Arai Tour X3. Myślę że tutaj wszyscy maja podobne rozterki. Oba kaski to niemały wydatek cenowy więc postanowiliśmy poszukać tańszej alternatywy.

Znaleźliśmy model AGV AX-8 Dual. Cena była sporo niższa, kask wyglądał spoko, obejrzeliśmy pozytywny test na YouTube przeprowadzony przez jeden z opiniotwórczych kanałów no i miał zasadniczą, jak się wydawało zaletę – bardzo niską wagę. Zakupiliśmy więc dwa kaski AGV na około tydzień przed wyjazdem, więc pozostało kilka dni na test. Owy test okazał się druzgocący. Kask nie posiada pinlocka, więc szyba parowała momentalnie po zatrzymaniu, nawet mimo braku deszczu. Jakość wykonania pozostawiała wiele do życzenia. Po chwyceniu za daszek, ten pękł tuz przy śrubach mocujących z boku. Waga rzeczywiście niska ale przez to wszystko nie czuliśmy się w tym kasku bezpiecznie. Może jest ok ale raczej do miasta i niezbyt daleko do lasu. Po kontakcie z podłożem na pewno zbyt wiele z niego nie zostanie.

Musieliśmy powrócić do wyboru pomiędzy Arai a Shoei. Max, wcześniej, miał okazję zrobić kilka kółek po poznańskim torze w kasku Shoei Hornet DS, przy okazji organizowanego tam eventu przez Yamaha Polska – Platinium Yamaha Street Experience. Opinie przywiózł pozytywne, więc nawiązaliśmy kontakt z firmą Shoei Polska. Feedback otrzymaliśmy bardzo szybko i co najważniejsze – pozytywny. Nie było na ten moment dwóch egzemplarzy testowych, ale bez większych problemów zorganizowano nam bardzo szybko dwa nowe kaski, na bardzo atrakcyjnych warunkach cenowych. Współpraca z Shoei Polska od pierwszych dni przebiegała perfekcyjnie. W teście zestawu do komunikacji pisaliśmy o konieczności posiadania podbródka w kasku, w celu eliminacji znacznej ilości szumów w mikrofonie. Jak wiecie, wyjeżdżaliśmy w mocnym pospiechu więc oczywiście jednego takiego podbródka zabrać zapomnieliśmy. Byliśmy już gdzieś pod Lublinem. Szum był mocno dokuczający więc wykonaliśmy telefon alarmowy do Shoei Polska pt. „Potrzebujemy podbródek!”. Chwilę potem odbieraliśmy podbródek w Lublinie, u lokalnego dystrybutora marki Shoei.

No ale co o samym kasku ? Obiecaliśmy, że będziemy pisać szczerze więc na początku musimy napisać o denerwujących wibracjach daszka, które pojawiają się już powyżej prędkości 80km/h. Wcześniej doświadczeń z tego typu kaskami nie mieliśmy, więc byliśmy mocno poirytowani. Pewnie przeżyjecie to samo ale bez obaw. Sprawę w początkowych dniach rozwiązuje specjalny kluczyk do dokręcania daszka i pinlocka, który otrzymujecie wraz z kaskiem. Po kilku dniach wibracje nie ustają, ale zupełnie przestają przeszkadzać.
Kask na głowie leży bardzo dobrze, gąbki nie rozpychają się. Wszystkie gąbki można bardzo szybko i łatwo wyjąć i przeprać. Dodam, że kąpaliśmy nawet cały kask. W wannie pełnej wody nie utrzymuje się na powierzchni, ale nie zaliczył bym tego do wad, a jeśli nawet to zaleta przeczyszczonych kanałów wentylacyjnych zdecydowanie nad ta wadą góruje.

Jadąc przez odcinki gdzie asfalt nie dotarł, na pewno zobaczycie kurz, który dostał się pomiędzy pinlocka a szybę. Ponownie w użycie wchodzi wcześniej nadmieniony kluczyk, trochę wody i po problemie.

Awarie ? Po ok 10000km kask Maxa spotkał się z ziemią i pękła boczna śruba mocująca. Jest ona wykonana z plastiku. Została zastąpiona metalową, bo akurat taka posiadał właściciel jurty w Kirgistanie, pod którą miało miejsce to zdarzenie. W drugim kasku stała się rzecz podobna, w dodatku bez wizyty kasku na ziemi. Śruba w pewnym momencie po prostu pękła. Pomógł, choć nie do końca, power tape. Wniosek nasuwa się taki, że te śruby mogłyby być wykonane z bardziej wytrzymałego materiału.

Na koniec chyba jeszcze słowo o wentylacji. I będą to dosłownie dwa słowa – jest OK. Po otwarciu wszystkich możliwych otworów wyraźnie czuć powiew wiatru na głowie. Wloty umieszczone są: jeden na czubku głowy, dwa nad czołem oraz z jeden z przodu przed ustami. Jedyna wada tego systemu, ale raczej nie do uniknięcia, to piasek i kurz który na pewno we włosach znajdziecie.

Reasumując, jesteśmy na TAK i z całą pewnością możemy kask Shoei Hornet DS każdemu z Was polecić. Jeżeli jedziecie na wyprawę, dzwońcie do Shoei Polska, a na pewno pomogą.

Zespołowi Shoei Polska dziękujemy za wsparcie oraz profesjonalną i perfekcyjna współpracę!

Podziel się:
Kategorie: Shoei Hornet DS, Shoei Polska
 

Komentarze (2)

  1. beskid

    I tak się zarabia pieniążki :) . brawo.

  2. kRs

    Również mam Horneta i podejrzewam, że śruby specjalnie są zrobione z delikatnego materiału, żeby w razie wywrotki daszek odpadł nie łamiąc nam karku.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Wspierają nas