Docieramy do drugiego obozu

12 sierpnia 2012 / 21:17
jeden komentarz

W drodze do drugiego obozu zobaczyliśmy dwa ciekawe obrazki. Droga wyglądała jakby polska „gierkówka” sprzed remontów. Dwa pasy w jedna stronę, tuz przy drodze chatka. Na poboczu młody koleszka wystawił fotel z samochodu i on na tym fotelu się uczył. Na kolanach trzymał jakiś segregator pełen powpinanych kartek. Być może gość trenował do warunków panujących w akademikach. Nie wiemy.

Kilkadziesiąt kilometrów dalej kolejna scena. Na poboczu trzy samochody policji i jeden cywilny. W kierunku policjantów biegnie z pola typek. Po trasie chodzą krowy. Pewnie jego. Policjanci patrzą zagubieni na cała akcję. Cywilna fura rozbita. Krowa raczej przeżyła bo żadna nie leżała.

W międzyczasie wpadliśmy na pomysł testu zasięgu na baku. W zapasie mamy dwa kanistry po 3 litry. Założenie – jedziemy aż zgaśnie. Po 341km Tenera Maxa dała znać że już dalej nie pojedzie. Akurat minęliśmy stacje więc szybka nawrota na poboczu, trochę błota, kałuża, jakieś nalane asfaltowe górki i wyrównuje wynik Gleba Challenge do Max (1) : Jastrab (1).

Przed zmierzchem zaczęliśmy rozglądać się za miejscem na biwak. Znaleźliśmy dobrze zapowiadający się wąwóz niedaleko drogi. Zjazd do wąwozu umożliwił podniesienie statystyk Gleba Challenge do wyniku Max (2) : Jastrab (2).

Dziękujemy, dobranoc…

Podziel się:
Kategorie: Ukraina
 

Komentarz (1)

  1. Hej,

    Nie udało nam się zdzwonić. Mam nadzieję, że wszystko OK i jedziecie na pełnym luzie. Jak będziecie czegoś potrzebować w drodze, dzwoń śmiało!

    Mam znajomego w San Francisco jak będziecie tam mieli jakiś problem. Znajdzie sie również ktoś w Nowej Zelandii, jeżeli chodzi o egzotykę. Pozdro256!

    P.

Wspierają nas